
Margot Sunderland „Mądrzy rodzice”
Gdybym miała wybrać jedną książkę godną polecenia młodym rodzicom, byłaby to właśnie ta. Po przeczytaniu sporej ilości poradników nakazujących postępować z dzieckiem w jeden (najwłaściwszy zdaniem autora) sposób, dzielących dzieci na grupy, w których mój syn nigdy nie mógł znaleźć swojej tożsamości – w końcu znalazłam to, czego szukałam.
Ta książka traktuje mnie, rodzica, jako osobę odpowiedzialną i godną zaufania. Daje mi wiedzę, której nie miałam okazji zdobyć wcześniej; wiedzę o tym, jak funkcjonuje moje dziecko, co dzieje się z nim, gdy jest głodne, zmęczone, gdy się bawi, gdy przeżywa silne emocje; co dzieje się w jego mózgu, gdy ktoś je krzywdzi, lub gdy doświadcza miłości. Wiedzę rzeczową, popartą badaniami, a jednak opisaną w sposób przystępny i przejrzysty (może nawet nieco zbyt „amerykański” – powtarzając co kilka stron poznane już pojęcia i przypominając ich znaczenie – to może przeszkadzać, choć mnie akurat nie utrudniało lektury).
Jarek Żyliński, psycholog, ujął to kiedyś w bardzo trafny sposób „Róbcie, co chcecie – ale wiedzcie, co robicie”. Ta książka pomaga świadomie podejmować najprostsze decyzje – czy zostawić dziecko do wypłakania się, czy stosowanie metody karnego jeżyka (time out) ma sens, jak postępować, gdy dzieckiem targają silne emocje.
Warto po nią sięgnąć zwłaszcza, gdy ma się przesyt dobrych rad i gotowych rozwiązań, które nie zawsze się sprawdzają – lub gdy chce się zrozumieć, co się dzieje z dzieckiem i jakiej pomocy ono potrzebuje.
Nie bez znaczenia jest też rozdział dotyczący potrzeb i możliwości rodziców. Zwłaszcza chwilowo zmęczonych rodzicielstwem.





Najnowsze komentarze