Wyjdź i wróć, kiedy się uspokoisz!

Każdy rodzic zetknął się z tą radą. Wielu z niej korzystało. Część twierdzi, że skutecznie. Zignoruj, odeślij, zostaw, niech się uspokoi. Dziś o wypłakiwaniu, karnych jeżykach, kątach i innych formach odosobnienia, kiedy emocje biorą górę.

Dwa dni temu napisała o tym Anita z Być Bliżej (polecam Wam ten tekst, bo zbiera dużo ważnych informacji potwierdzonych naukowo). Jej wpis mnie zmotywował, bo wszystkie te naukowe argumenty znajdują odzwierciedlenie w codzienności. Nie tylko mojej.

Od początku. Po co zaleca się odosobnienie? Żeby dzieci “się nauczyły”. Czego? W zasadzie wszystkiego.
Że nie wolno bić.
Że trzeba się dzielić.
Że trzeba być grzecznym.
I co tam jeszcze chcecie, wliczając w to naukę radzenia sobie z emocjami.

Część dzieci sprawia wrażenie, jakby faktycznie się uczyły. Jeszcze zanim odsiedzą swoje ileś-tam-minut (zazwyczaj tyle, ile lat mają – kto to wymyślił, nie wiem, ale stało się wyrocznią), zdają się uspokajać i wyciszać. Może nawet przemyślały swoje zachowanie i wyciągnęły wnioski – cieszymy się my, rodzice.
Czyli – w tej grupie działa.

Jest jednak druga grupa, na którą ten sposób działa raczej jak płachta na byka. Odesłane w odosobnienie wzmagają płacz, dramatycznie walcząc o to, by pozostać z rodzicem.
Zdeterminowany rodzic może wówczas stać pod drzwiami pokoju, usiłując z niego dziecka nie wypuścić.
No, znam to. I to właśnie pod drzwiami pokoju dziecięcego spłynęło na mnie olśnienie. Przecież to jest bez sensu.
Miało się uspokoić, a jest rozjuszone jak dzik.
Miało przemyśleć i wyciągnąć wnioski, ale jest tak wściekłe, że wątpię, aby cokolwiek do niego docierało.
A ja chciałam w spokoju zjeść obiad, tymczasem stałam się strażnikiem przy celi własnego dziecka.

Wytłumaczenie, że na jedne dzieci działa, a na inne widocznie nie, było dla mnie niewystarczające. Owszem, dopuszczam taką możliwość, że to, co u jednych się sprawdza, u innych w ogóle nie ma racji bytu, jednak przerażenie mojego własnego dziecka pokazywało mi dobitnie, że chodzi o coś więcej niż zwykłe “dziwne, u mnie działa”.

Sprawa stała się jasna, gdy znalazłam gdzieś informację o hormonie stresu, kortyzolu i badaniach poziomu tego hormonu w sytuacji odesłania dziecka “dla uspokojenia”.
Hormon ten jest dość wdzięczny do zbadania, gdyż wydzielany jest do śliny. Naukowcy wykorzystali tę jego właściwość, aby przekonać się, czy faktycznie u tych dzieci, które zdają się w odosobnieniu uspokajać, poziom kortyzolu zostaje obniżony.
Pewnie domyślacie się, że wyniki bardzo ich zaskoczyły. Otóż mimo pozornego spokoju na zewnątrz, w środku dzieci wcale nie były spokojne, bo poziom hormonu był wciąż wysoki.

Jak to możliwe? Odpowiedź jest bardzo prosta i zbieżna z tym, co wiemy na temat przywiązania.
Rodzic jest dla dziecka gwarantem wszystkiego. Podstawą przeżycia. Więź z rodzicem jest dla dziecka najważniejszą z najważniejszych spraw i wszystko w świecie dziecka dąży ku temu, by tę więź utrzymać.
Wyobraźmy sobie zatem, że małe dziecko ma jakiś problem. Ot, ułamany herbatnik (kto ma/miał małe dziecko, wie, że bywa to sprawą życia i śmierci). Problem pociąga za sobą silne emocje, może krzyk, płacz, efektowny rzut na podłogę.
I wtedy pojawia się drugi problem. “Wyjdź do pokoju!” rozkazuje dziecku rodzic.
Czy rodzic ma takie intencje, czy też nie, dziecko odbiera ten komunikat jako chwilowe zerwanie relacji z rodzicem.
Jak myślicie, który problem będzie dla niego poważniejszy?
Oczywiście, ten drugi.
To dlatego część dzieci dramatycznie walczy o pozostanie z rodzicem.
Druga zaś część jest w stanie zepchnąć emocje i założyć maskę, odpowiadając rodzicielskim oczekiwaniom. “Popatrz, już się uspokoiłem/już jestem grzeczna/już zrozumiałem swój błąd”.
Niestety, w tych silnych emocjach wyższe ośrodki mózgowe zostają “wyłączone” i jedyne, czego dziecko się uczy, to bezradności wobec silnych emocji. “Przeraża mnie to, co się ze mną dzieje, i moi rodzice też nie potrafią sobie z tym poradzić”.
Cóż zatem z tego, że pozornie wygląda skutecznie. Jest to metoda absolutnie nieskuteczna, jeśli naszym celem jest uspokojenie dziecka i skłonienie go do przemyśleń.

Jeśli naprawdę chcemy to osiągnąć, powinniśmy przede wszystkim pomóc dzieciom znaleźć ukojenie dla silnych emocji, a dopiero, gdy one opadną, zabierać się za wyciąganie wniosków. Co zresztą nie zawsze jest potrzebne, bo zazwyczaj dzieci doskonale wiedzą, że zrobiły źle – tylko ich mózgi są jeszcze zbyt niedojrzałe, by poradzić sobie z silnymi emocjami i podjąć racjonalną decyzję.
Za każdym razem, gdy przynosimy ukojenie w emocjach, pokazujemy dzieciom drogę do radzenia sobie z nimi. Wiele takich doświadczeń sprawia, że w którymś momencie dzieci przyswoją sobie te sposoby i będą potrafiły uspokoić się same. Bez odsyłania.
To może trwać długo, całe lata, ale jest nie tylko dowiedzione naukowo – jest sprawdzone w praktyce przez mnóstwo rodziców.

Naprawdę warto nie poprzestawać na obserwacji, że coś “działa”, ale sprawdzać jeszcze w jaki sposób – i czy jest zbieżne z tym, do czego dążymy w swoim rodzicielstwie.

[grwebform url=”https://app.getresponse.com/view_webform_v2.js?u=hHIbm&webforms_id=15578403″ css=”on” center=”off” center_margin=”200″/]

Foto: Pixabay.com

 

63
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
43 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
30 Comment authors
ewaMadkaKarlaOlgaWikusza Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
m.
Gość

Jak zwykle w punkt.
Dzięki za nieustającą, dobrą motywację:)

Wikusza
Gość
Wikusza

….”powinniśmy przede wszystkim pomóc dzieciom znaleźć ukojenie dla silnych emocji, a dopiero, gdy one opadną, zabierać się za wyciąganie wniosków”.
– Jestem zła, bo ciągle piszą o tym, a w jaki sposób to zrobić ??? Tulenie, głaskanie i td.. na moje dziecko nie działa.

Olga
Gość
Olga

Podpisuję się obiema rękoma pod tym komentarzem! Jak to robić? JAK?! I jak samemu przy tym nie zwariować? Ilekroć próbuję empatycznie wysłuchać mojego dziecka, to zanim on się uspokoi, sama się zdenerwuję i potem do końca dnia nie mogę się uspokoić :/

az
Gość
az

Dziękuje za temat i Twoje newslettery. Poruszasz ważne tematy a powyższy jest jednym z wielu z którymi próbuję sobie poradzić 😉 Mimo iż intuicyjnie czuję że odsyłanie rozwścieczonego dziecka do pokoju by ochłonęło nie jest idealnym rozwiązaniem, tak robię bo jest to i mój bufor bezpieczeństwa bym nie eksplodowała. Moment kulminacji emocji jest bardzo ciężki i chociaż zawsze mija i są przeprosiny, to energetycznie wypala nas wszystkich i niestety powraca równie często jak bumerang. Wiem że najciężej ma moje dziecko, bo jest targane skrajnymi emocjami, jednak okazało się że i ja ze skały nie jestem. 🙂 Co zatem zrobić, jeśli… Czytaj więcej »

Truscaveczka
Gość
Truscaveczka

Podoba mi się ten tekst – racjonalny i spokojny. Mam nadzieję, że przemówi do tych, którzy gotowi są zrezygnować z promowanych przez Dorotę Zawadzką czy Jo Frost metod i potrzebują zachęty. Ciekawa jednak jestem, jak zadziała na osoby głęboko przekonane o wartości time-outu i separacji.
Co ciekawe, nasza córka w wieku około 4 lat sama odchodziła na stołeczek w przedpokoju, gdzie kilka minut szybko odparowywała, kopnąwszy parę butów 😉 Ale szybko jej przeszło i teraz, kiedy ma 9 lat, zupełnie inaczej sobie radzi. Niestety, czasem tynk ze ścian odpada, taka bywa przy tym radzeniu głośna 😉

Ola
Gość
Ola

Ja zostawiałam 18-22-miesięcznego synka w pokoju (wiadomo, okres buntu, potęgowany tym, że tatuś pozwalał małemu na wszystko, był niekonsekwentny itd. a następnie wyjeżdżał w delegację, a ja zostawałam sama z rozstrojonym dzieckiem). Wychodziłam z pokoju mówiąc, że będę w drugim pokoju, przyjdź do mnie gdy się uspokoisz. Raptem po kilku razach przychodził do mnie po ok. 30 sekundach. Wtedy zawsze przytulałam go, mówiłam, że kocham, że jest super chłopcem, że rozumiem, że jest zły bo coś chciał (albo pytałam czy jest zły, smutny, bo …?). Potem sam (nie mając jeszcze 2 lat), czując że targają nim negatywne emocje, przychodził do… Czytaj więcej »

Wers
Gość
Wers

Piękny tekst, który sprawia ,że jednak ‚dziwna’ droga którą sobie podświadomie obrałam jest słuszna . Opinie które słyszę od mam sa bardzo dalekie od takiego właśnie podejścia !!!! I jak tu nie czuć się zagubionym !!!! ‚Nie przytulaj gdy wrzeszczy bo sie nauczy ,że to dobre zachowanie …. Itd….Itp’.A ja poprostu dokładnie pamietam siebie z tego okresu jak dostawałam furii sama w pokoju , jak w totalnym szale rzucałam rzeczami i nie wiedziałam co mam z sobą zrobić !!!! Nie rozumiałam dlaczego mama jest na mnie zła , że zrobiłam aferę bo nie mogłam doczekać sie lizaka kiedy ona mówiła… Czytaj więcej »

Catya
Gość

U mnie odsyłanie Malucha kompletnie się nie sprawdza, a ja się czuję jakbym robiła mu najgorszą krzywdę na świecie. :/ Już wolę zająć go czymś innym niż pozwolić żeby przez 20 min zanosił się płaczem.

Mama z prądem i pod prąd
Gość

Myślę, że to raczej nam się czasami przydaje, żeby wyjść i się uspokoić. Zdarza się, że my się bardziej nakręcamy niż dziecko, trzeba być uważnym i to wyłapać i pójść sobie pooddychac i może nawet uda nam się dojść do tego z czym my mamy problem. Bo dziećmi targają różne emocje, a to normalne, bo są długo niedojrzale emocjonalnie i trudno im sobie z tym poradzić, mają nas żeby się na czym oprzeć…

asia
Gość
asia

Swietny artykul, ciekawe komentarze, tylko brak odpowiedzi, podpowiedzi, rady- co robic przy takiej akcji z ciasteczkiem? Jak pocieszyc? Odwrocic uwage? Mam odczucie, ze nie powinno sie tak robic u starszych dzieci niz niemowleta…

ToysBox
Gość

Bardzo dobry temat artykułu. Każde dziecko jest jednak inne i metody wychowawcze trzeba dostosowywać pod konkretny przypadek. Na niektóre dzieci działają jak najbardziej tradycyjne sposoby, zaś w stosunku do tych bardziej zbuntowanych trzeba włożyć więcej wysiłku i pracy. Pozdrawiam.

Ilona - Psycholog na macierzyńskim
Gość

No właśnie, mnie do niedawna też wydawało się, że odsyłanie dziecka w odosobnienie to jest bardzo dobra, nienaruszająca jego integralności metoda na uspokojenie. Niestety działa często właśnie dlatego, że dla dzieci o wiele ważniejsze od własnej integralności jest utrzymanie więzi z rodzicem. Takie niewypowiedziane „zrobię wszystko, żebyś nie przestał mnie kochać”. Mądry tekst i bardzo wartościowy, głównie przez to, że stoi za nim praktyka 🙂

Kasia
Gość

Choć jestem zagorzałą zwolenniczką metody odsyłania i naturalnego uspokojenia emocji, postaram się przetestować także ten punkt widzenia i metodę na małej Julce.

Buba
Gość

Dziękuję za mądre słowa 🙂 Moja córka dość często wybuchała. Ja mam nadwrażliwość słuchową. W małych pomieszczeniach (np. zamknięta łazienka, samochód) jej wybuch był dla mnie nie do zniesienia. Czasem odsyłałam (a raczej chciałam odesłać) ją do jej pokoju. Podskórnie czułam, że nie powinnam odsuwać dziecka, ale jednocześnie chroniłam swoje uszy (i mózg). Nigdy nie mówiłam po prostu: „Wyjdź”, zwykle mówiłam coś w stylu: „Wrzaski wychodzą”, czy też: „Ty możesz zostać, ale krzyki wyprowadź”. Czasem córka wychodziła, częściej wrzeszczała jeszcze głośniej… Ale też dość często po chwili wołała: „Przytul mnie!” Kocham tę jej umiejętność, choć nie zawsze potrafię przytulić ją… Czytaj więcej »

Paweł Kowalski
Gość
Paweł Kowalski

„….Jeśli naprawdę chcemy to osiągnąć, powinniśmy przede wszystkim pomóc dzieciom znaleźć ukojenie dla silnych emocji, a dopiero, gdy one opadną, zabierać się za wyciąganie wniosków….”
Fajnie, ale jak ?!
Jak ukoić krzyczące, zasmarkane, bijące dziecko ?
Jak je uspokoić, jak dać do zrozumienia że jest ok, że nic się nie stało ?

Leeni
Gość
Leeni

Bardzo dobry artykuł. W sedno trafiłaś z tym, że dzieci doskonale wiedzą, co zrobiły źle, tylko w chwili zdarzenia nie potrafią sobie z nim poradzić, panują nad nimi emocje. Wielkie dzięki za mądre słowa 🙂

Mag
Gość
Mag

Witam, czytam, czytam, czerpię z każdego tekstu. Czasami jednak emocje biorą górę, a potem to już tylko wyrzuty sumienia, że dałam się ponieść… Moja dwulatka w zasadzie codziennie od ok dwóch tygodni wpada w histerię, strasznie płacze, krzyczy, wierzga… Taki napad złości przeważnie jest raz dziennie, jakby musiała wyrzucić z siebie TO COŚ, te emocje. Często taka sytuacja jest po popołudniowej drzemce, ale zdarza się i po spacerze, bo np. trzeba zdjąć buty… W tej ciężkiej dla nas chwili nie chce żebym ją przytulała, nie daje się wziąć na ręce, zbliżyć do siebie. Płacze, krzyczy, nic do niej nie dociera.… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

No a co z 9-latkiem, który już „nauczył się” schematu siedzenia cicho jak coś jest „nie tak”. Czy da się to jakoś naprawić? Przecież on przychodzi do mnie tylko wtedy, kiedy jego poziom przerażenia jest nie do wytrzymania dla niego. Tylko wtedy. A w większości sytuacji coraz bardziej zamyka się w sobie. Jak mam to naprawić?
Czy jak będzie patrzył na młodsze rodzeństwo, na „nowe” schematy działania, otworzy się?

moniowiec
Gość

Zawsze myślałam, ze time-out to także odesłanie dziecka do kąta – ono mnie widzi, czasem słyszy co mówię, ale stoi z boku. Ja zawsze mówię, że mogę przytulić, ale jak będzie spokojne. Dochodzi do tego, ze młodsze osobniki same złoszcząc się szły do kąta, by się uspokoić, potem czasem przytulić (czasem nie było to potrzebne). Czy taki rodzaj separacji jest akceptowalny? Czy jednak więź jest zerwana?

P.
Gość
P.

Ok, Małgosiu,a co z dziećmi mam takich jak ja – stosowałam time-outy do ok 4,5 r.ż. Synka, byłam święcie przekonana, że a) emocje muszą być wyrzucone przez płacz, bo po co je tłumić i b) należy nauczyć dziecka samoregulacji (poprzez timeouty właśnie). No i jak się dowiedziałam, że to dobre nie jest to oczywiście już tak nie robię, drugiemu też oszczędzę, ale też pojawiło się poczucie winy… A to nie jest dobre uczucie. Wiem, że Synek jest fajnym, pewnym siebie i znającym swoje granice chłopcem (ma 5,5) – ale jednak smutek w moim sercu pozostał. Czemu pamiętamy nasze porażki a… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Trochę nie bardzo rozumiem…
Początek super, ale potem…
Jeśli naprawdę chcemy to osiągnąć, powinniśmy przede wszystkim pomóc dzieciom znaleźć ukojenie dla silnych emocji” – czyli jak np. ? Może w opozycji do tego odosobnienia jakieś konkrety?
„Za każdym razem, gdy przynosimy ukojenie w emocjach, pokazujemy dzieciom drogę do radzenia sobie z nimi. Wiele takich doświadczeń sprawia, że w którymś momencie dzieci przyswoją sobie te sposoby i będą potrafiły uspokoić się same. Bez odsyłania.
To może trwać długo, całe lata, ale jest nie tylko dowiedzione naukowo – jest sprawdzone w praktyce przez mnóstwo rodziców.”
Kilka górnolotnych, mądrych zdań z których mało dla siebie biorę niestety…

ewa
Gość

Solidna porcja wiedzy i doswiadczenia.Tylko ze zycie ,a nasze dzieci szczegolnie sa nieprzewidywalne.Nieraz zastanawiam sie,czy wystarczy mi cierpliwosci.Najczesciej to ja musze ochlonac i przemyslec w spokoju dana sytuacje,gdyz boje sie,ze moge eksplodowac.

Drogi Gościu!
Aby móc dopasować sposób korzystania ze strony
oraz aby móc ulepszać funkcjonalność mojej strony i dostarczać Tobie coraz lepsze usługi, potrzebuję Twojej zgody na dopasowanie funkcjonalności strony do Twojego zachowania.
Pamiętaj, że dbam o Twoją prywatność i bez Twojej zgody nie zwiększę zakresu tych uprawnień. Zgodę na ich przetwarzanie możesz wycofać w każdej chwili – szczegóły znajdziesz na podstronie Polityki Prywatności.

Zgodnie z przepisami prawa, w tym w szczególności na podstawie art. 13 ust. 1 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (powszechnie określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”), pragnę poinformować o przetwarzaniu Twoich danych i o zasadach przetwarzania. Po wyrażeniu przez Ciebie zgody i kliknięciu w pole Zgadzam się będę zbierać dane osobowe, w ramach korzystania przez Ciebie z moich stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności portalu/strony internetowej, w tym zapisywanych w plikach cookies. Administratorem Twoich danych osobowych jest Małgorzata Musiał prowadząca działalność gospodarczą pod firmą Vivens Małgorzata Musiał, ul. Leszczyńskiego 103/19, 85-137 Bydgoszcz, wpisaną do CEIDG, NIP 8451689976, REGON 790283865. Twoje dane osobowe przetwarzane będą w celach określonych w mojej Polityce Prywatności, w szczególności abym mogła: – zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług, w tym aby wykryć boty, oszustwa i nadużycia, – dokonywać pomiarów, które pozwalają mi udoskonalać moje usługi. – jeżeli wyrazisz na to dodatkową zgodę – również w celu marketingu bezpośredniego, Twoje dane osobowe będą lub mogą być przekazywane do podmiotów realizujących usługi na moją rzecz, moich podwykonawców oraz podmiotów uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądów lub organy ścigania – oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. Masz prawo do żądania dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także w każdym czasie wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, zgłosić sprzeciw wobec dalszego przetwarzania oraz skorzystać z innych praw wymienionych szczegółowo w Polityce Prywatności, która opisuje również w jaki sposób możesz poinformować mnie o swoim żądaniu. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych w celu świadczenia usług, w tym analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie. Z kolei taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i naszego marketingu własnego jest tzw. uzasadniony interes administratora. Przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych mojej firmy, jak również podmiotów trzecich będzie odbywać się na podstawie Twojej dobrowolnej zgody. Wedle mojej najlepszej wiedzy wdrożyłam wszelkie środki bezpieczeństwa i ochrony danych osobowych wymagane przez przepisy prawa w zakresie ochrony danych osobowych, zaś Twoje dane osobowe są przetwarzane z należytą starannością i odpowiednio chronione przed dostępem do nich przez osoby do tego nieupoważnione. Wszelkie postanowienia dotyczące ochrony danych osobowych oraz plików cookies znajdziesz również w Polityce Prywatności. Dlatego też proszę kliknij przycisk „Zgadzam się” jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania przez Ciebie z moich usług, w tym ze stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, udostępnianych zarówno w wersji „desktop”, jak i „mobile”, w tym także zbieranych w tzw. plikach cookies przez Małgorzatę Musiał prowadzącą działalność gospodarczą pod firmą Vivens Małgorzata Musiał, ul. Leszczyńskiego 103/19, 85-137 Bydgoszcz, wpisaną do CEIDG, NIP 8451689976, REGON 790283865 Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać pisząc wiadomość e-mail na adres m.musial@dobrarelacja.pl