Bezkompromisowo

No i stało się. Doszłam do momentu, w którym mogę sobie nos wytrzeć swoimi metodami, teoriami, komunikatami i całym tym uważnym rodzicielstwem.
Przypominają mi się wszystkie sceptyczne komentarze: Fajna metoda, ale u mnie się nie sprawdza. U mnie to tak nie działa.
No, to witam w klubie.

Dlaczego jestem zaskoczona?
Bo do tej pory dogadywanie się bywało trudne, jednak przeważająco – skuteczne. Miałam poczucie względnej równowagi między NIE i TAK ze strony moich dzieci, co pozwalało mi w miarę spokojnie ich NIE przyjmować. Kiedy na coś się nie zgadzali, łatwo można było osiągnąć porozumienie, szukając nowych rozwiązań, sięgając do potrzeb obu stron (“Ty chcesz się teraz bawić, a ja potrzebuję wyjść do sklepu. Masz jakiś pomysł, jak to rozwiązać? Pobawię się jeszcze pięć minut i pójdziemy” – w sporym uproszczeniu, ale tak to mniej więcej wyglądało).

Teraz, z tym dzieckiem, dogadywanie się przypomina mi orkę na ugorze. NIE mojego dziecka jest zazwyczaj ostateczne, nie podlegające negocjacjom, twarde i – niestety – towarzyszy większości sytuacji.
Z kolei reakcja na moje NIE daje się określić jednym słowem. Wyparcie. Tak, jakby ono w ogóle się nie pojawiło.
– Mogę pojeździć na rowerze po domu?
– Nie.
– Ale i tak będę – po czym wsiada i jeździ.
I tak plus minus dwadzieścia razy dziennie.

Z przyjemnością zaprosiłabym do siebie Juula* i zobaczyła, jak to on przyjmuje dar dziecięcego NIE. Ja aktualnie chętnie obeszłabym się bez podarunków tego rodzaju.

Dlaczego nie jestem zaskoczona?
Już jakiś czas temu odkryłam, że to nie metody wymagają zmiany, tylko moje patrzenie na dziecko.
Że nie chodzi o to, by zmienić środki, ale cele.
Że jeśli zamienię komunikat:
– Sprzątnij te zabawki, albo ci je zabiorę!
na:
– Widzę, że świetnie się bawisz, i pewnie wcale nie masz ochoty teraz sprzątać. Zbliża się wieczór i ja bardzo chcę, aby w twoim pokoju dało się rozścielić łóżko. Posprzątamy razem?
ale nie będę miała w sobie gotowości na przyjęcie odmowy, to nie zmienię w gruncie rzeczy niemal nic.

Do tej pory wydawało mi się, że tę gotowość mam. Zatem albo tak naprawdę jej nie miałam, albo po prostu zużyła mi się gdzieś przy pięćsetnej odmowie.

Bywa, że w ciągu dnia mam dość. Wywracam oczami, wkurzam się, podnoszę głos, krzyczę, że nie wytrzymam.
Kiedy nadchodzi wieczór, dziecko zasypia i wygląda jak cherubinek na obłoczku, moje emocje opadają i widzę doskonale, że jej NIE jest ogromnym darem dla mnie.
Dla mnie, która uwielbia, gdy wszystko idzie po mojej myśli, tworzy plany wszystkim członkom rodziny i czuwa, by plan został wyrobiony. Dla mnie, która wciąż gdzieś tam na dnie duszy chowa resztki swych żołnierskich zapędów i umiłowania ordnungu. Dla mnie, która – przyznaję ze wstydem – wcale nierzadko myśli, że wie lepiej, robi lepiej, mówi lepiej.
Jej NIE wybija mnie z tego mojego prywatnego komforciku i konfrontuje z drugim, odmiennym człowiekiem. Uczy prawdziwego dialogu – nie tego pozornego, nakłaniającego innych do pełnienia mojej woli, ale autentycznie otwartego na inną osobę. Nawet, jeśli ta osoba ledwo sięga ponad stół.

Wieczorami widzę też, że w ciągu dnia patrzę jednostronnie. Ty znowu się sprzeciwiasz, ty znowu się nie zgadzasz, ty znowu wiesz lepiej.
Tymczasem wcale nie tak rzadko uzyskuję zgodę na swoje pomysły – tylko tego nie dostrzegam. Traktuję to jako oczywistość, naturalną kolej rzeczy, istotę relacji rodzic-dziecko.

A przecież moje dzieci nie muszą mnie słuchać. Nawet, jeśli bardzo mi z tym nie po drodze.

 

 

 

*Jesper Juul, duński pedagog, autor wielu książek dla rodziców (m.in. “NIE z miłości”)

Foto: Pixabay.com

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ?

Jeśli tak, dołącz do newslettera i otrzymuj prosto na swoją skrzynkę powiadomienia o nowych wpisach oraz wyjątkowe treści dostępne tylko dla subskrybentów!

Dołącz teraz

40
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
27 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
MartaEmiliabladykotKorneliaMadalene Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Asia
Gość
Asia

Witam Panią. Pierwszy raz komentuję, bo pierwszy raz tak mocno czuję się, jakbym miała te myśli w mojej głowie. Czytam na bieżąco, czerpię inspiracje… Ale dziś nie mogę. We mnie jest jeszcze sporo rzeczy, na które nie mogę pozwalać. Wydaje się mi, że mam bardzo ciasne własne granice, że daję córce mało przestrzeni, bo ona CIĄGLE nie i nie i nie. Że za dużo od niej chcę. Wieczorne sprzątanie często kończy się zepchnięciem zabawek na bok, żebym się nie zabiła w nocy, idąc do toalety. Usypianie trwa koszmarnie długo. Jedzenie to porażka. Codziennie moje „chcę dla Ciebie w ten sposób”… Czytaj więcej »

Kornelia
Gość

Moje najstarsze dziecko, o imionach „Nie” i „Ja tak chcę” nauczyło mnie asertywności i stanowczości, ale niestety trwało długo zanim się zorientowałam że to nie ja tu rządzę i że nie tak ma być. Wiem też że nie chodzi o to kto rządzi, tylko o nasze potrzeby – a moje przestały się w pewnym momencie liczyć i zrozumiałam to właśnie dzięki temu dziecięcemu „NIE”.

Emilia
Gość
Emilia

A czy tu chodzi o to, żeby nasze potrzeby przestały się liczyć? Do tej pory wydawało mi się, że powinna istnieć równowaga między potrzebami wszystkich domowników.

Kornelia
Gość

Chyba zbyt zawile to przedstawiłam. Jasne że chodzi o to żeby potrzeby wszystkich się liczyły! Próbowałam właśnie to wyjaśnić. Mój syn tak często mówił „Nie”, że nie miałam sił się przeciwstawiać. Gdy miarka (poziom mojej frustracji) się przebrała, nagle zrozumiałam (lepiej późno niż wcale), że ja TEŻ muszę częściej mówić NIE. Że moje potrzeby TEŻ są ważne. Zaczęłam więc o nie dbać. W tym sensie to dziecięce „nie” odegrało jakąś pozytywną rolę 🙂

Ania M.
Gość

O jakże to ostatnie zdanie jest prawdziwe! I jakże niezgodne z tym, czego sami byliśmy uczeni. Rodzic miał zawsze rację. Ja na szczęście już jej mieć nie muszę. I tylko sobie przypominam co jakiś czas ten cytat Juula, i o tym, że moje dziecko szuka we mnie człowieka, prawdziwego:

„Dzieci nie sprawdzają granic, tylko to, czy za rolą, którą gra rodzic, nie ukrywa się przypadkiem prawdziwy człowiek. W ten sposób stawiają przed rodzicami wyzwanie, czy chcą i potrafią żyć w sposób autentyczny, obecny i wiarygodny.”

Maria
Gość

Dziękuję za ten wpis! W zasadzie pod całym mogłabym się podpisać 🙂 Zmiana perspektywy…Ciągle muszę sobie to przypominać. Dziękuję:)

Kinia
Gość
Kinia

czuję obserwująć, ze jestem tuz przed tym etapem u starszaka, a młodszy od zawsze ma charakter, że ciężko go przekonać do swojej wersji planu jesli on ma inną.. i jak mi się uda wtedy zdystansować (ni ezawsze się udaje) myślę sobie, że chciałabym aby moje NIE znaczyło NIE dla innych i staram się też powtarzać sobie w duchu, że asertywny dorosły wyrośnie tylko z asertywnego dziecka i ono niestety głównie na mnie musi ćwiczyć to NIE, bo na kim .. dziękuję za wpis, pocieszający 🙂

Agata
Gość
Agata

🙂 🙂 moje gorsze ja w takich chwilach ma ochotę wysyczeć z satysfakcją „a nie mówiłąm, hyhyhy”. Ale to „lepsze ja” czuje się wsparte, bo skoro u Ciebie też czasem coś nie działa, to znaczy, że wszystko ze mną ok. Jest trudno, często mam dylematy i wahania czy to na pewno tędy droga. Z drugiej strony za daleko już nią zaszłam, klasyczne metody propagowane przez pokolenie naszych rodziców już założenia wydają mi się bez sensu. Wiec pozostaje mi wierzyć, że tak jest dobrze, że pewnie zachowania się zmienią, dzieci dojrzeją. Szczególnym testem jest dla mnie córka, u której stabilizacja pynnie… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Swoją drogą to zdumiewające jak bardzo zmienia się nasza perspektywa i nastawienie gdy dzieci już śpią 😉

Buba
Gość

O, moja córka potrafi negocjować…. gdy chce.
Jakże chciałabym umieć spokojnie zachęcać ją do negocjacji, nawet gdy… nie spełnia wynegocjowanych warunków 😉
Ale upał, ale zmęczenie, ale terminy, ale….
Jak znaleźć w sobie zrozumienie jej emocji, gdy własne buzują?
Wiem, że muszę próbować. I chcę próbować.
Będzie trudno. Potrzebuję przewodnika, a jednocześnie nie chcę ocen, krytykowania i korygowania. Ech.

Nie przedarłam się przez cały Twój blog. Możesz napisać, ile Twoje dzieci mają lat?

Aga Rogala
Gość

Dziękuję za ten wpis. Dla mnie ważny z wielu względów, m.in. dlatego, że pokazuje, że nas – „fachowców od wychowania”- także dotyka niemoc, brak pomysłu, brak wpływu. Czasem czuję presję (ze swej i cudzej strony), by na wszystkie trudności ze współpracą z dziećmi mieć sposób, metodę. I sukces. W bezpośredniej pracy z rodzicami to ważne, bo oni oczekują pomocy, a ja sama bardzo chcę jej udzielić. Już, teraz. I żeby zadziałało. Zmiana „że to nie metody wymagają zmiany, tylko moje patrzenie na dziecko” (genialnie powiedziane!) bywa trudna do przyjęcia. I przekazania.

Ronja
Gość
Ronja

Dzięki za ten wpis. Ostatnio mi jakoś trudniej, tego NIE jest coraz więcej i zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam być bardziej stanowcza albo robić czegoś inaczej, żeby zmusić syna do zrobienia tego, co ja chcę.

monia
Gość
monia

Pierwszy raz zabieram głos w kwestii wychowania dzieci, choć wcześniej wiele razy miałam chęć. Mam 40 lat i dwie córeczki 20 i 17 lat. To co piszecie to dla mnie kompletny kosmos. Nigdy…serio (dam się za to pokroić) nie zdarzyło mi się , że dziecko postawiło na swoim, ze odmówiło współpracy, że wrzeszczało, złościło się itp. Jak to możliwe? hmm…właśnie nie wiem…u nas w domu nawet głosu sie nie podnosi…żadnej formy agresji więc nie było. Była za to od 1 dnia po urodzeniu 100% stanowczość. Dzieci doskonale zawsze wiedziały gdzie są granice. Kłopoty z usypianiem?- w życiu….nigdy ani razu…zawsze szły… Czytaj więcej »

AD
Gość
AD

Dziękuję za artykuł, chyba nie mam nic do dodania… Zacznę drukować do poczytania mojej Mamie te mądre słowa – bo zmiana jej sposobu myślenia jest dla mnie niewykonalna! Po uszy „siedzi” w swoich zabobonach, nadmiernie ograniczając dziecko, a po całym dniu synka (2 latka) z Babcią, echch, wieczór mam zawsze ” z głowy”. Może jest jakiś artykuł dedykowany babciom? 😉 Chciałabym ją otworzyć na inne spojrzenie, myślę, że wiele Mam ma ten sam problem.

Madalene
Gość
Madalene

Pani Małgorzato, jestem pod wrażeniem nie tylko tego, co pani pisze (bo od dawna czytam różne książki i blogi w nurcie RB), ale również tego, jak Pani pisze – szczerze i osobiście, nie ukrywając trudnych doświadczeń macierzyńskich. Z przyjemnością zagłębiam się w Pani bloga. Mam malutkie dziecko i dużo pytań. I wrażenie, że wraz ze wzrostem dziecka, będzie też rosła liczba pytań i wątpliwości 🙂 Jednak jedno pytanie nie daje mi spokoju od dłuższego czasu. Może Pani wiedza będzie tu pomocna. Otóż nurtuje mnie, czy gdzieś na świecie, lub kiedyś w przeszłości (mam tu na myśli historię ludzkości) dzieci były/są… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Pani Małgorzato!
Dobiegam pięćdziesiątki i mam dwójkę pełnoletnich (nie jestem pewna, czy słowo „dorosłych” byłoby właściwe) dzieci.
Od kilku godzin czytam/słucham Pani bloga oraz czytam komentarze i … nieprzerwanie łzy płyną mi po twarzy. Nie znajduję teraz słów, aby opisać, co dzieje się w mej głowie i sercu.
Przed Panią i przed wszystkimi MAMAMI chylę czoła w szacunku, że odważyłyście się pisać to, o czym sama myśl mnie napawała i napawa przerażeniem/ zawstydzeniem.
DZIĘKUJĘ Wam wszystkim !

Drogi Gościu!
Aby móc dopasować sposób korzystania ze strony
oraz aby móc ulepszać funkcjonalność mojej strony i dostarczać Tobie coraz lepsze usługi, potrzebuję Twojej zgody na dopasowanie funkcjonalności strony do Twojego zachowania.
Pamiętaj, że dbam o Twoją prywatność i bez Twojej zgody nie zwiększę zakresu tych uprawnień. Zgodę na ich przetwarzanie możesz wycofać w każdej chwili – szczegóły znajdziesz na podstronie Polityki Prywatności.

Zgodnie z przepisami prawa, w tym w szczególności na podstawie art. 13 ust. 1 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (powszechnie określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”), pragnę poinformować o przetwarzaniu Twoich danych i o zasadach przetwarzania. Po wyrażeniu przez Ciebie zgody i kliknięciu w pole Zgadzam się będę zbierać dane osobowe, w ramach korzystania przez Ciebie z moich stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności portalu/strony internetowej, w tym zapisywanych w plikach cookies. Administratorem Twoich danych osobowych jest Małgorzata Musiał prowadząca działalność gospodarczą pod firmą Vivens Małgorzata Musiał, ul. Leszczyńskiego 103/19, 85-137 Bydgoszcz, wpisaną do CEIDG, NIP 8451689976, REGON 790283865. Twoje dane osobowe przetwarzane będą w celach określonych w mojej Polityce Prywatności, w szczególności abym mogła: – zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług, w tym aby wykryć boty, oszustwa i nadużycia, – dokonywać pomiarów, które pozwalają mi udoskonalać moje usługi. – jeżeli wyrazisz na to dodatkową zgodę – również w celu marketingu bezpośredniego, Twoje dane osobowe będą lub mogą być przekazywane do podmiotów realizujących usługi na moją rzecz, moich podwykonawców oraz podmiotów uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądów lub organy ścigania – oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. Masz prawo do żądania dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także w każdym czasie wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, zgłosić sprzeciw wobec dalszego przetwarzania oraz skorzystać z innych praw wymienionych szczegółowo w Polityce Prywatności, która opisuje również w jaki sposób możesz poinformować mnie o swoim żądaniu. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych w celu świadczenia usług, w tym analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie. Z kolei taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i naszego marketingu własnego jest tzw. uzasadniony interes administratora. Przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych mojej firmy, jak również podmiotów trzecich będzie odbywać się na podstawie Twojej dobrowolnej zgody. Wedle mojej najlepszej wiedzy wdrożyłam wszelkie środki bezpieczeństwa i ochrony danych osobowych wymagane przez przepisy prawa w zakresie ochrony danych osobowych, zaś Twoje dane osobowe są przetwarzane z należytą starannością i odpowiednio chronione przed dostępem do nich przez osoby do tego nieupoważnione. Wszelkie postanowienia dotyczące ochrony danych osobowych oraz plików cookies znajdziesz również w Polityce Prywatności. Dlatego też proszę kliknij przycisk „Zgadzam się” jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania przez Ciebie z moich usług, w tym ze stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, udostępnianych zarówno w wersji „desktop”, jak i „mobile”, w tym także zbieranych w tzw. plikach cookies przez Małgorzatę Musiał prowadzącą działalność gospodarczą pod firmą Vivens Małgorzata Musiał, ul. Leszczyńskiego 103/19, 85-137 Bydgoszcz, wpisaną do CEIDG, NIP 8451689976, REGON 790283865 Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać pisząc wiadomość e-mail na adres m.musial@dobrarelacja.pl