Naucz się spać

Ten temat już mnie nie dotyczy; moje najmłodsze dziecko niebawem skończy pięć lat, przesypia noce i choć zdarzają się odwiedziny w łóżku rodziców, opieka nocna już nas, dorosłych, niemal nie absorbuje.

Ale nie zawsze tak było, rzecz jasna. Było karmienie w nocy. Było wstawanie. Wspólne spanie. I tulenie, gdy ząbki/brzuszek/infekcja/alergia i milion innych powodów.

Przy trójce dzieci miałam okazję przetestować wiele podejść do tematu (nie)spania. Również takich, które dziś omijam szerokim łukiem.
I wolałabym, żeby nikt mi wtedy nie obiecywał, że mogę – wręcz powinnam – wziąć ostro sprawy w swoje ręce, nie dać się zwieść i działać. Bo samo spać się nie nauczy.

Serio? Uczą się podnosić głowę, siadać, raczkować i chodzić; jeść; ćwiczą koordynację oko-ręka; nabywają kompetencji społecznych poprzez obserwację świata zewnętrznego.

A spania nie nauczą się, jeśli nie odłożysz, nie wyjdziesz i nie postoisz pod zamkniętymi drzwiami z zegarkiem w ręku?

I co to w ogóle znaczy “nauczyć się spać”? Przecież już noworodek, zmęczony trudami przyjścia na świat, odsypia błogo swój wysiłek. Bez uprzedniego przyspieszonego kursu zasypiania.

Problem nie tkwi w tym, że dzieci nie potrafią spać, tylko w tym, że dorośli narzucają im swoje wyobrażenia nt. tego, co to znaczy “ spać dobrze”.

A w tych wyobrażeniach brak miejsca na to, co jest właściwe dzieciom, naturalne, rozwojowe – i przemijające.

Jedyne wyposażenie nowonarodzonego dziecka to pakiet mechanizmów zapewniających przetrwanie. Mechanizmów zapisanych w genach, głęboko biologicznych, nie znających współczesnych uwarunkowań kulturowych.

Słowem – przychodzą na świat przygotowane do takiego życia, jakie wymyśliła ludziom natura. W małych społecznościach zbieracko-łowieckich, prowadzących koczowniczy tryb życia, wędrujących za dnia i sypiających w prowizorycznym obozowisku, w pobliżu ognia.

Tak w skrócie.
Noworodek nie ma bladego pojęcia, że śpi w uroczym łóżeczku w pięknym pokoiku, w zamkniętym domu/mieszkaniu na dziesiątym piętrze, w otoczeniu innych domów/mieszkań, a najbliższe dzikie zwierzęta hasają dziesiątki kilometrów od niego.
Albo i sypia w domu w głuszy, otoczonym dziką puszczą, ale grube mury chronią go skutecznie nawet przed wygłodniałą watahą wilków.
Noworodek korzysta nieustannie z bardzo ważnej informacji: jedynym źródłem twojego bezpieczeństwa są twoi rodzice/opiekunowie. Musisz być czujny i nieustannie w ich towarzystwie – tylko to gwarantuje ci przetrwanie. Najtrudniejsze są noce – nich twój sen będzie lekki i wyczulony na obecność rodziców. Jeśli tylko stracisz ich z zasięgu zmysłów, reaguj natychmiast! Inaczej może cię to kosztować życie (czyt. coś przyjdzie i cię zeżre).

I jeśli dziecko śpi czujnie i niespokojnie, domagając się obecności rodzica, to nie dlatego, że nie umie spać. To dlatego, że jedyną dostępna bazą danych w tym momencie jest ta genetyczna przestroga. Płacz, gdy tylko zostaniesz samo – twój płacz specjalnie został stworzony tak irytującym, by podrywał twoich rodziców z miejsca i nakazywał im natychmiastową interwencję (czyli zaopiekowanie się tobą).

I taki układ sprawdzał się od zarania dziejów, aż ktoś wpadł na pomysł, by przy nim pomajstrować.

Nagle spanie z dzieckiem stało się wszechźródłem dewiacji i wszelkich problemów, na czele z małżeńskimi. Reagowanie na płacz dziecka – przyczyną jego rozpieszczenia, wchodzenia rodzicom na głowę, nieposłuszeństwa i pajdokracji.

Nagle najprostsze rozwiązania są zakazane. Twoje dziecko płacze, bo domaga się twojej obecności? Musisz mu pokazać, że nie może tobą rządzić, że nawet kiedy zostaje samo – wszystko jest ok, nic się nie dzieje; poświęć na to kilka dni/nocy, a będziesz mieć spokój.
A czemu po prostu nie dać mu tego, co je uspokoi? Czemu nie wziąć go na ręce, nie przytulić, nie położyć obok, nie zapewnić o swojej obecności w taki sposób, jaki jest dla niego dostępny (półroczniak naprawdę, choćby chciał, nie zrozumie naszych werbalnych zapewnień, że wszystko jest ok, gdy znikamy za drzwiami)?

Dla nas wspólne spanie okazało się uproszczeniem życia. Zwłaszcza nocnego. A przecież nie jestem fanką co-sleepingu. Lubię mieć przestrzeń i nie musieć wyginać się pół nocy w chiński paragraf, by dostarczać dziecku pokarmu lub poczucia bezpieczeństwa. I rozumiem, że dla kogoś może to być na tyle uciążliwe, że ze współspania zrezygnuje.
Wiem też doskonale, że sposób spania nie musi definiować rodzicielstwa. Nie ma uniwersalnych rozwiązań, a te, które ostatecznie wybieramy, wynikają z wielu czynników i nie sposób na ich podstawie klasyfikować, szeregować, przyporządkowywać.

Jeśli jednak przemocą jest zaspokajanie potrzeb jednej grupy osób bez uwzględnienia potrzeb grupy drugiej, to niektóre podejścia w obszarze dziecięcego spania noszą silne znamiona przemocy.

Bo w tym zmaganiu biorą udział dwie strony. Rodzice i dziecko. I obie mają takie samo prawo do dbania o swoje potrzeby. Przy czym jedna ma większe możliwości rozumienia sytuacji i szukania rozwiązań, które zaopiekują potrzeby jednych i drugich.
Doskonale wiemy, która.

Potrzebą rodziców jest zazwyczaj silna fizjologiczna potrzeba snu i odpoczynku. Potrzebą dziecka, które płacze i protestuje przeciw rozłące, jest potrzeba bezpieczeństwa. Nie dajmy sobie wmówić, że trenując dziecko do samodzielności, na którą nie jest gotowe, dajemy mu to, czego potrzebuje.
Nie dajmy sobie wmówić, że jedynym sposobem, aby się wysypiać, mając w domu niemowlę, jest ułożenie go w osobnym pomieszczeniu i przeczekanie jego płaczu.

Zaufajmy faktom:

  • dzieci sypiają płytko i czujnie, bo taki mechanizm przetrwania podarowała im natura;
  • mają prawo budzić się w nocy. W pierwszym, drugim, trzecim roku życia. Po prostu – skoro się budzą, mają jakiś ważny powód, i zdecydowanie nie jest to chęć uprzykrzenia życia rodzicom;
  • dzieci nie chcą zasypiać samodzielnie, bo obecność bliskiej osoby zapewnia im poczucie bezpieczeństwa;
  • z tego też powodu protestują przeciw rozłące. W pierwszym, drugim, trzecim roku życia. I później też;

Zaufajmy też intuicji:

Jeśli czujesz, że musisz utulić płacz dziecka; że chcesz je nakarmić; że chcesz wziąć je do łóżka i spać razem z nim – zrób to bez oglądania się na wszelkiej maści specjalistów.

Doświadczenie tysiąca rodzin potwierdza, że to dobra droga.

Foto: Pixabay.com

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ?

Jeśli tak, dołącz do newslettera i otrzymuj prosto na swoją skrzynkę powiadomienia o nowych wpisach oraz wyjątkowe treści dostępne tylko dla subskrybentów!

Dołącz teraz

55 myśli na temat “Naucz się spać

    1. Ja również dziękuję za dobre myśli jakie mi przyszły gdy czytałam to co napisałaś „Naucz się spać” Pozdrawiam serdecznie.

  1. Podoba mi się, w co zamieniłaś te poruszenia <3

    Przypomniał mi się ten czas, kiedy jeszcze ze wstydem, jakbym przyznawała się do porażki, odpowiadałam: "Tak, śpi w naszym łóżku".

    Szczęśliwie mam już teraz dużo więcej pewności 🙂

  2. Ja również dziękuję. U mnie wciąż przewijają się mniejsze i większe spory z „otoczeniem” na temat spania z dzieckiem, postanowiłam słuchać siebie i tak jest wygodnie i mi i dzieciom. Wątpliwości moje budzi tylko kwestia – „potrzeba rodzica” – „Jeśli jednak przemocą jest zaspokajanie potrzeb jednej grupy osób bez uwzględnienia potrzeb grupy drugiej, to niektóre podejścia w obszarze dziecięcego spania noszą silne znamiona przemocy.” Mój prawie 5-letni syn zasypia bez najmniejszego problemu przytula się, przez chwilę go głaszczę i już śpi. Natomiast 2,5 letnia córka ma dużo większe potrzeby, co oczywiście rozumiem, ale są momenty kiedy bardzo silnie domaga się żeby wziąć ją na ręce, nosić i śpiewać, na propozycję przytulenia i leżenia razem reaguje intensywnym płaczem, kopaniem, biciem. Jeśli nie zgadzam się wziąć jej na ręce nie pozwala się nawet przytulić. Jest baaaaardzo nieszczęśliwa. Generalnie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym usypiała ją tak ja ona tego chce, ale co w chwilach kiedy mój stan zdrowia na to nie pozwala? Zawsze biję się z myślami czy zaspokajać jej potrzeby kosztem własnego zdrowia czy być konsekwentna i patrzeć przez pryzmat siebie i swoich potrzeb?

    1. Dla mnie uwzględnianie potrzeb drugiej strony nie oznacza, że mam robić to, czego druga strona chce. Oznacza, że je widzę, są dla mnie ważne i jeśli mogę, odpowiadam tak, jak ktoś prosi. Jeśli nie, odpowiadam tak, jak mogę.

    2. Dorota, skonsultuj się ze specjalistą z zakresu zaburzeń integracji sensorycznej. W przypadku mojej rocznej córeczki, która była dzieckiem „nieodkładalnym” i niemal od początku domagała się ogromnych dawek bujania i noszenia, przyczyną okazała się podwrażliwość układu przedsionkowego. Nie jest to nic poważnego, po prostu dziecko uspokaja się w ruchu i terapia również polega na dużych dawkach ruchu. Również usypiamy ją nosząc i śpiewając (a jeszcze niedawno bujaliśmy na wielkiej piłce gimnastycznej) i podobnie reaguje na położenie się z nią, więc myślę, że przyczyna może tkwić w tym samym.

  3. I to jest dobre podejście. Nie traktujmy dzieci jak terrorystów zaprogramowanych na przeszkadzanie rodzicom. Dajmy dzieciom prawo do bycia dziećmi i wyrażania potrzeb dla nich w danym czasie istotnych. Przytulanie i bliskość nie rozpieszcza, tylko daje poczucie bezpieczeństwa. Takie podejście naprawdę się sprawdza. Moje dwa Szkraby to potwierdzają. Pozdrawiam 🙂

    1. Na to nie ma jednogo sposobu, jak dziecko podrosnie i mozna z nim rozmawiqc, to po prostu nalezy to robić, proponowac rozne rozwiązania i.. Poczekac az samo dorośnie i bedzie na to gotowe. Innej rady nie ma. Jrsli wyobrazimy sobie jak sir czuje i czego potrzebuje maluch, poszukamy inspiracji u innych rodziców, bedac otwartym na sluchanie swojego szkraba to w koncu uda nam sie znalezc wspolne rozwiazanie.

    2. No bo tak naprawdę nie ma potrzeby, nauczy się, kiedy będzie gotowe. Są sposoby, by spróbować tego wcześniej, a jednocześnie odpowiadając na silną potrzebę bezpieczeństwa – polecam lekturę Searsów „Zasypianie bez płaczu”.

      1. Mój problem polega na tym, że dzieciątko jest jeszcze noworodkiem i śpi tylko przy mnie, a ja nie mam możliwości nawet wstać i zrobić sobie coś jeść bo mały zaraz się budzi i jest krzyk. Narzeczony chce wrócić do pracy w połowie lutego, a ja nie mam nikogo więcej do pomocy i nie wiem jak sobie poradzę 🙁

        1. Koniecznie chusta do noszenia! Pani dziecko reaguje bardzo typowo – czuje się bezpiecznie, gdy Pani jest w pobliżu. Dzięki chuście potrzeby obu stron będą zaspokojone 🙂

      2. och te dobre rady: Zasypianie bez płaczu to najgorsza lektura jaką przeczytałam. Strata czasu którego i tak mam mało bo dziecko nie umie spać! Dziękuje za rady ” bo dzici takie są i trzeba to zaakceptować” dla własnego zdrowia i zdrowia dizecka. Ja nie umiem zaakceptować tego że moje dziecko jest niewyspane i zmęczone, marudzi i płacze i że „tak ma być”. To nie jest normalna sytuacja i zadna ksiązka mi tego nie wmówi. Widze problem i nie jest to problem zdrowotny: alergie, refluksy, ząbki zostały wykluczone. Mysli Pani ze na prawde nie próbowałam spac razem z dzieckiem?! to nie jest cudowne rozwiazanie na sen, mój syn nie budzi sie dlatego ze chce zostac pogłaskany mimo ze mu to daje, a mimo to nie umiem pomóc. Nie pozwole równiez memu dziecku sie wypłakiwac ale szukam bardziej kompetentnych specjalistów niz Pani. Bo takie rady moze dawac kazdy owszem dzieci budza sie w nocy, ale musi byc jakas granica. Mój syn budzi sie co godzina od 5 miesiecy(a ma 8) nawet piers go nie interesuje, więc prosze nie spłycac problemu bo niektórzy na prade go mają

        1. Czytam w Pani słowach sporo frustracji i zmęczenia tematem – pewnie dlatego, że wiele już Pani robiła, próbowała, a mimo to nie mogła Pani pomóc synkowi i sobie w tej trudnej sytuacji?
          Chciałabym jednocześnie zauważyć, że ani słowa nie ma w moim tekście o tym, że współspanie jest rewelacyjne na wszystko, a kiedy dzieci są niewyspane i marudne, to po prostu tak już jest. Piszę o tym, dlaczego dzieci chcą być z rodzicami, dlaczego płaczą w samotności.
          Nie zmienia to faktu, że czasem coś wpływa na złą jakość snu małego dziecka, nawet śpiącego tak, jak natura przewidziała. I pomoc specjalistów jest na wagę złota.
          Jeśli znalazła Pani kogoś, kto profesjonalnie wspiera Panią i synka, to cieszę się, że jest światełko w tunelu.
          Jeśli nie, mogę pomóc poszukac specjalisty w mieście, w którym Pani mieszka.

    3. Polecam książkę:”Każde dziecko może nauczyć się spać”.A.Kast-Zahn,H.Morgenroth.
      Mój synek miał problemy z zasypianiem i przesypaniem całej nocy więc oczywiście było noszenie na rękach,kołysanie,śpiewanie itp.Ile razy jednak można zarywać nocki?
      Dzięki tek książce nauczyłam synka zasypiania bez mojej pomocy a później oduczyłam picia mleka w nocy.Kosztowało mnie to dużo cierpliwości ale opłacało się.Dzięki tej książce wiedziałam przy drugim dziecku jakich błędów nie popełnić,jak zapewnić dziecku(i sobie)spokojny sen i przespane noce

      1. A ja bardzo jej nie polecam, jest zupełnie przeciwko temu, co wiadomo o przywiązaniu i bazowych potrzebach małego dziecka.

  4. Wszystko pięknie! W pełni się z tym zgadzam, tylko dziecię waży już ponad 9 kg i spał by tylko noszony najlepiej z brodawka w buzi, a czesem i to nie wystarcza. A ja już nie mam siły i jak tak dalej pójdzie to nie będę mogła chodzić. Kto wtedy zaspokoi jego potrzeby?
    A gdzie w tym wszystkim są moje potrzeby? Bo wyobraźcie sobie też takowe mam. …..

    1. Nikt w to nie wątpi 🙂 Mi chodzi tylko o to, żeby nie popadać w skrajności. Między noszeniem dziewięciokilogramowego dziecka z piersią w buzi a wymaganiem od niego, żeby zasypiało samo, jest jeszcze morze innych mozliwości. I o to się rozchodzi.

  5. Łucja spała z nami od piątego miesiąca życia (za Twoją z reszta radą) i to mnie uszczęśliwiło i uratowało! Zaczęłam się wysypiać, karmienie nocne przestało być problemem, a ja czułam się szczęśliwa mając córeczkę przy sobie. I nie przykleiła się na zawsze do naszego łóżka, wbrew zapowiedziom całej rodziny. Jak miała półtorej roku przeniosła się do swojego łóżeczka. Na początku przesypiała sama pół nocy, teraz śpi już całe noce sama. Zawsze jesteśmy blisko, gdy tylko zawoła i to jest klucz do sukcesu 🙂 Drugiego dzidziusia też planujemy umieścić w naszym łożu, tyle że od początku.
    Pozdrawiam i dziękuję za mądre słowa 🙂

  6. „dzieci sypiają płytko i czujnie, bo taki mechanizm przetrwania podarowała im natura” no to moje nie przetrwałoby za długo, mogę go jak zaśnie przebrać i nic go nie obudzi (i nie tylko ja), wydaje mi się, że nie można generalizować. Moje dzieci zasypiają same, a wołają mnie jak im się nudzi przy zasypianiu. Odniosłam wrażenie, że ten artykuł „rozgrzesza” rodziców śpiących z dziećmi, a stygmatyzuje tych, których dzieci zasypiają same w swoich pokojach.

    1. Niech mnie ręka Boska broni przed rozgrzeszaniem i stygmatyzowaniem kogokolwiek. Na swoja obronę dodam, że moja najmłodsza jako noworodek przesypiała 8h ciągiem. Bez budzenia się na karmienie. Po prostu. Myślałam, że takie dzieci są legendą miejską, ale jednak – występują w naturze.
      Tak, że ona w ogóle nie miała instynktu przetrwania w takim ujęciu 😉

  7. Heh, jestem mamą od 11 miesięcy, od 11 miesięcy karmię córeczkę piersią. Wcześniej spała w swoim łóżeczku, budziła się dwa/trzy razy w nocy na karmienie i dalej spała do następnego głodu. Od trzech miesięcy wybudza się w nocy kilka- do kilkunastu razy, już nie z głodu, a po to by się przytulić i possać pierś. Przystawiona do piersi zasypia momentalnie. Kiedy tej piersi nie dostaje płacze i w efekcie całkowicie się wybudza. Dopóki sama się nie kładę córeczka śpi w swoim pokoju i kiedy się przebudza przystawiam ją do piersi po czym odkładam do łóżeczka (czasem po wielu próbach). W środku nocy nie jestem już tak zdeterminowana i zazwyczaj mała zostaje z nami w łóżku. Od początku działałam intuicyjnie – dziecko potrzebowało, sygnalizowało, dostawało. Dalej tak jest, ale jestem już zmęczona tak częstymi pobudkami w nocy i maleństwem przytwierdzonym do piersi całą noc. Martwię się też, że mała nie potrafi ponownie zasnąć w żaden inny sposób niż tylko przy mojej piersi. Pojawił się też pierwszy ząbek i wiadomo – mleko, cukier, próchnica… Rada pediatry – odstawić dziecko całkowicie od piersi, bo dzieci długo karmione piersią traktują matki jak smoczki. Może doświadczone mamy coś podpowiedzą?

    1. Mój syn był karmiony 23miesiące piersią (a wiadomo, że ząbki już miał), w tej chwili ma 3,5roku. Spal z nami w łóżku, bo tak z mężem zdecydowaliśmy. Nie ma próchnicy i nie zrobił sobie z moich piersi smoczka. Był taki czas, ze budził się wręcz co chwila, ale z czasem to minęło. Ok. dwóch miesięcy po swoich drugich urodzinach sam zdecydował jakie chce łóżko i teraz śpi sam w swoim pokoju.

    2. Karmienie piersią w nocy nie powoduje próchnicy, to mit. A porównanie matki do smoczka też jest bez sensu. Moje dziecko też dużo razy budzi się w nocy, też mnie to męczy. W ogóle póki co nie należy do śpiochów. Ale z różnych metod jakich próbowałam przy starszych dzieciach, najlepszą jest cierpliwość i przeczekanie tego etapu. Minie

    3. Kp nie przyczynia się do próchnicy u dziecka, a wręcz przeciwnie chroni ząbki przed nią, bo ma właściwości antybakteryjne. Ostawisz od piersi i zacznie pić mm, które rzeczywiście powoduje próchnicę.
      Karmiłam synka 22 miesiące i koło roku zaczął również częściej się wybudzać. Zaczęłam z nim walczyć, próbując na siłę nauczyć go spać. Dziś już wiem, że to był błąd.

    4. Odstawienie niekoniecznie pomoże.
      Chyba każde dziecko ma okresy wzmożonego zapotrzebowania na pierś. Warto sprawdzić czy dziecku nie jest za ciepło lub powietrze nie jest zbyt suche – wtedy te 2-3 pociągnięcia z piersi zaspokoją pragnienie i pozwalają spać dalej spokojnie. Czasem może to być też związane z nadmiarem wrażeń lub zmianą w życiu. A czasem to taki czas. Syna karmiłam 33 miesiące. Między 6 a 9 oraz 15 a 17 mieliśmy właśnie taki trudny czas z pobudkami co odpowiednio 40 i 90 minut. Im bardziej z tym walczyłam tym było gorzej. Pomagało za to spanie cały czas w kontakcie – z ręką na brzuszku dziecka, buzią przy ramieniu czy trzymając się za ręce – wtedy odstępy się wydłużały. Od 6 miesiąca spaliśmy razem. Synek sam, kompletnie nie zachęcany wyprowadził się do swojego łóżka na 2 dni przed trzecimi urodzinami, czyli tuż po samoodstawieniu.

      Z próchnicą tez zaczęły się schody dopiero po odstawieniu pomimo pełnej juz w tym wieku higieny. Coś jednak w tym mleku matki jest 😉

    5. Akwarela, ja mam całkiem podobne doświadczenia i córeczkę dokładnie w tym samym wieku. Zachowuje się identycznie, z tym, że po wprowadzeniu pary praktyk wysypiam się do 8 rano:) Robię tak:
      – zębami się nie przejmuję, myję rano i wieczorem po ostatnim stałym posiłku (porady z Wielkiej księgi dziecka Sears’ów – pierś to nie butelka, a mleko matki to nie mleko modyfikowane, więc nie ma co demonizować nocnych karmień),
      – ostatni posiłek – solidna porcja kaszki (czystej bez mleka modyfikowanego, za to z nierafinowanym olejem np. oliwą),
      – zasypia przy piersi na swoim materacyku (tak, tak, nie ma łóżeczka, materacyk leży na dywaniku w nogach naszego łóżka – pedagogika Montessori się kłania;) To powoduje, że nie muszę jej odkładać. A jak się przebudzi to tylko kładę się obok i karmię, aż znowu zaśnie,
      – i teraz najważniejszy element: jak kładziemy się spać to bierzemy Hanię do naszego łózka nawet jeśli śpi jak kamień (znowu Sears’owie – kształtowanie pozytywnego nastawienia do snu),
      – budzi się ok. 5 rano na karmienie, zasypiam zaraz po podaniu piersi i śpimy dlaej do ok. 8 rano:)
      U mnie takie podejście się sprawdza, ale oczywiście każde dziecko jest inne i potrzeby rodziców też różne. Polecam natomiast literaturę Sears’ów, mnie to pozwoliło zmienić totalnie podejście i przestałam się przejmować bredniami typy bo inne dzieci…po się przyzwyczai…bo zawsze wszyscy… Znalazłam taką drogę, która jest dla nas najdogodniejsza i Tobie tego też życzę:)

    6. Akwarela polecam blog „hafija”, ta babka wie wszystko o kp. jest też na fb.
      A druga rada: jak najszybciej zmień lekarza, bo ten jest raczej do niczego.
      Pozdrawiam serdecznie :*

  8. Moj syn spal ze mną do 6 roku zycia. Teraz ma 23 lata i jest samodzielnym studebtem i wspanialym towarzysim facetem.
    Moja corka ma 9 i lat i prawie codziennie w nocy przychodzi i pakuje sie do naszego łóżka między mnie i męża (jej tatę☺). Przyjdzie czas kiedy przestanie przychodzic….i to NAM będzie smutno☺

    1. Moja córka również zasypiala tylko przy piersi z nami w lozku i to bardzo długo. Radzę przeczekać ten trudny czas, rozumiem bo tez się nie wysypialam, ale to minie nasza juz śpi sama w łóżeczku i nie potrzebuje mnie z czasem wszystko przyszlo, cierpliwosci pozdrawiam

  9. Dziękuję za ten wartościowy artykuł. Mam jednak pytanie: co jeśli pierwsze dziecko ma np. dwa lata i wciąż śpi z rodzicami, a wtedy pojawia się drugie dziecko? Trudno spać z dwójką maluchów, bo będą się nawzajem budzić… A wydelegować do osobnego łóżeczka dwuletnie dziecko, które jest przyzwyczajone do wspólnego spania też niełatwo… Może jakieś praktyczne sugestie…?

  10. Hmmm a co powiesz na 2latka, który chce spać tylko i wyłącznie w wózku? Usypiać w wózku w nocy jak się zbudzi w wózku do tego nie pozwala aby mąż go woził lecz tylko ja. Po 1 godzinie czasem 1,5 tak około 3 do 4 razy? Jestem nieprzytomna w pracy i w aucie jak wiozę starszą córkę do szkoły. Nie chce uzależnić go od syropu na sen jak on jest uzależniony od wózka. Zdarza mi się zasnąć w pracy przed komputerem ech…

    1. Kołysanie jest jednym z podstawowych, pierwszoplanowych skojarzeń zw. z usypianiem. Jeśli chcemy to skojarzenie zmienić, można np. stopniowo dokładać do niego jakieś inne (np. zawsze podczas bujania jakaś płyta, opowiadana bajka etc.) i po dłuższym czasie zacząć wyprowadzać to pierwszoplanowe.
      Problemem dla dzieci nie jest zmiana skojarzeń (owszem, protesty będą, ale to nie uderza w ich rozwój emocjonalny), tylko pozostawianie ich w samotności. Jeśli Twoje dziecko płacze i protestuje, to Twoja uważna obecność jest tym, co pomaga mu przetrwać trudne chwile i wyjść z nich z mocą

      1. Opowiem Ci jak to wygląda u Nas tak pokrótce, a mianowicie jemy wspólnie kolację po czym idziemy się myć 🙂 Po kąpieli czas na krem i ubranie piżamki, kładziemy się razem spać i do tej pory jest okej, słuchamy piosenek z lulek tv (youtube tylko ten kanał lubi), głaskanie, tulenie, buzi na dobranoc (w naszym łóżku). Jednak w pewnym momencie zaczyna wpadać w szał i wymusza wózek…i tak dzień w dzień. To nie jest tak, że kładę Szymka do łóżeczka i leż sobie sam bo ja jestem ciągle obecna. Jego łóżeczko stoi zaraz koło naszego, wzięcie go do nas do łóżka nawet w środku nocy nic nie daje bo ucieka i wymusza..

        1. Bardzo trudno tak w komentarzach na blogu pomóc w takiej sytuacji. Pierwszym krokiem jest na pewno uświadomienie sobie – co mi bardziej przeszkadza? Usypianie w wózku, czy protesty synka wobec prób zmiany?
          Kiedy Wy, rodzice, będziecie wiedzieli, o co Wam przede wszystkim chodzi, co dla Was jest najważniejsze i co jesteście w stanie dopuścić dla większego w Waszym przekonaniu dobra – to wiele rzeczy się wyprostuje 🙂

    2. W przypadku mojej córki, która jest w stanie zasnąć tylko i wyłącznie w ruchu od momentu jak skończyła 2 tygodnie (!), powodem okazały się zaburzenia integracji sensorycznej, a konkretnie podwrażliwość układu przedsionkowego. Po prostu potrzebuje takiej stymulacji, żeby się uspokoić, wyciszyć, zasnąć. Bujanie, noszenie, wożenie. Warto to sprawdzić. A terapia to kontynuacja bujania, noszenia i wożenia;)

  11. Dziekuje Ci za ten wpis i za komentarze innych mam 🙂 moja córka też śpi z nami w łóżku od jakiś dwóch miesięcy (ma prawie 7) i często bilam się z myślami czy jej tym nie zaszkodze, czy jej nie uzależniam od siebie itp plus jeszcze częste pobudki w nocy na pierś. Dzięki komentarzom wiem że nie krzywdzenia córki i że te pobudki nocne kiedyś mina 🙂 Pozdrawiam 🙂

  12. Trafiłaś Małgosiu w sam punkt – ten tekst to lektura obowiązkowa wszystkich świeżo upieczonych rodziców:) Pozdrawiam!

  13. Moją 6-miesięczną córeczkę też brałam do łóżka od początku, jeszcze w szpitalu, bo po prostu zasypiałam, karmiąc. Przez to w ogóle nie było dla mnie uciążliwe nocne karmienie. Na początku zwykle próby jej odkładania do łóżeczka kończyły się szybkim budzeniem i płaczem. Teraz nie ma z tym żadnego problemu – zasypia przy piersi, odkładam ją, a ona śpi kamiennym snem, do następnego karmienia. Zwykle są 2-3 pobudki w ciągu nocy, ale to też tylko na jedzenie, 20 minut i mogę ją odłożyć, albo jeżeli zasnę, to zostaje z nami. Nikt mnie tego nie uczył, po prostu działałam instynktownie, dla swojej wygody i wysypiania się. Jak widać warto czasem tak właśnie działać, zgodnie z naturą jak się okazuje.

  14. My śpimy z dwójką synów 3,5 latkiem i 1,3 roku. Specjalnie zmieniliśmy łóżko na większe (180cm) żeby mogli z nami spać jak tylko będą chcieli. Nie wyobrażam sobie inaczej 🙂 Zasypiają z nami, potem ich przenosimy do ich pokoju, a jak się przebudzą lądują u nas 🙂 Jak byli malutcy to miałam łóżeczko dostawiane do naszego i byli na wyciągniecie ręki, spokojne noce, nie wstawałam z łóżka żeby karmić i przewijać, nie płakali w nocy, zawsze czuli moją obecność przez to byli bardzo spokojni 🙂

  15. Jednak juz dawno juz wyszlismy z buszu. Dziecko ma wg mnie przystosowac sie do obecnego trybu zycia. Jak poplacze raz drugi i nic je nie zezre to sie nauczy ze jest bezpieczne.
    Poza tym moja corcia jak sie darla to drapieznik ( kot domowy) zwracal na nia swoja uwage. Wiec dla mnie to troche naciagane.

    1. Warto pamiętać, że ewolucja nie rozgrywa się w przeciągu kilkuset lat. Potrzeba znacznie więcej czasu, by pewne mechanizmy uległy zmianie.
      Dziecko nie może się nauczyć, że jest bezpieczne, bo do tego potrzeba dojrzałości mózgu, rozwiniętej kory nowej. A do tego trzeba czasu (dzieci rodzą się z bardzo niedokończonymi mózgami). To nie kwestia nauki, tylko pewnych procesów, mechanizmów, schematów – które wymagają czasu.
      I owszem, że płacz dziecka zwracała uwagę drapieżników. Dlatego używany był tylko w awaryjnych sytuacjach (a taką jest zawsze rozłąka z rodzicem). I dlatego dzieci znajdowały się zawsze blisko rodziców. To dopiero wspólczesna cywilizacja wpadła na pomysł separacji.

      1. Jesli chodzi o bezpieczenstwo to znam przypadek, ze matka spiac z dzieckiem polozyla sie na nie i udusila. Byla trzezwa. Dlatego moze mam awersje do spania z dziecmi.
        Apropo schematow to ja kladlam swoje od poczatku do lozeczka, nie plakaly( no chyba ze glodne, lub brzuszek bolal), czuly sie tam dobrze. Znaly taki schemat i nie domagaly sie innego.
        Szanuje inny punk widzenia, ale drapieznikow juz nie ma, sa tylko wykonczeni rodzice ktorzy bywaja tez niebezpieczni.
        Ale jak juz pisalam to wynik sytuacji o ktorej pisalam powyzej.

        1. Spanie z dzieckiem nie stanowi zagrożenia – potwierdzają to wyniki licznych badań.
          Można dzieci odkładać do łózeczek, można nie odkładać – warto tylko pamiętać, że jeśli dzieci płaczą, gdy są odkładane, to nie trzeba w imię ich „dobra” uczyć ich czegokolwiek. Można po prostu wziąć je do siebie 🙂

  16. Super artykuł !!Mnie tez pocieszyl aczkolwiek my z mężem śpimy z 10-miesięcznym synkiem i cztery na trzy noce z trzylatka (nadal do nas przychodzi),przeszkadzało nam to wiec zainwestowaliśmy w łóżko 220/200m oraz dwie duże kołdry i jeszcze łóżeczko synka jest przesunięte do naszego bez bocznej ściany !!Teraz wszyscy sie wysypiamy!Pozdrawiam

  17. Pani Małgorzato,
    A ja – również dziękując – mam pytanie o pięciolatka wlasnie.
    Śpi z nami wciąż, i sypia lepiej (przesypia noc, śpi dłużej), niż w sytuacjach, gdy śpi sam (juz „zaczął”, ale zasypia przytulony, a gdy sie przebudza, wybudza sie całkowicie, „na siusiu”, w nocy i, jak wspominałam, rano wstaje dużo wcześniej.
    Lada moment dołączy do nas nowy potomek, liczyłam na to, że jakość samodzielnego snu do tego momentu się ustabilizuje, a jednak tak nie jest i koniec końców wciąż śpi z nami.
    Co mogłaby Pani nam poradzić?
    Dziękuję i pozdrawiam,
    Justyna

    1. Zaczęłam nawet pisać, ale jednak przerwałam. Nie jestem w stanie doradzić nic tak na szybko, na podstawie paru zdań w komentarzu.
      Ale, można zacząć od zbadania (jeśli jeszcze tego Pani nie robiła), czego Państwo jako rodzice potrzebujecie w tej sytuacji. Jakiego rozwiązania? Czy jesteście gotowi np. odprowadzać synka w nocy do jego łózka i spędzać tam tyle czasu, aż spokojnie zaśnie?

  18. Dlatego wbrew wszystkim, którzy mówią, że robimy źle „ucząc” syna spać z nami, robię to. Brzydko myśląc wtedy … F*ck off 🙂 śpimy nadal z dostawionym łóżeczkiem i jest nam z tym baaardzo dobrze <3

  19. Ja jestem mamą dwóch wcześniaczek z 30.tygodnia, jak już dzieciaki swoje odleżały w szpitalu (10 tyg.) to w domu zaczęliśmy je kangurować. Teraz mają pół roku (3,5m-ca korygowanego) i śpią tylko jak leżą na naszych klatkach piersiowych, w łóżeczkach kwękają, stękają, w końcu zaczyna się płacz. Zaczęłam się w pewnym momencie martwić, ale jedno zdanie z okładki książki Searsów wystarczyło – „może ty i twoje dziecko będziecie spać dłużej, jeśli położycie się w jednym łóżku?” Wtedy uznałam, jasne! Ja śpię nieprzerwanie 3-4 godziny, maluchy też – co w tym złego? Teraz jeszcze ten artykuł utwierdza mnie w tym, że trzeba mieć więcej zaufania do siebie 🙂 Heh,i nie znam wśród koleżanek-matek przypadku, żeby dzieciaki już na zawsze zostały w tych rodzicielskich łóżkach 😉

  20. Moja historia I mojej corki, ktora w maju bedzie miala 4 lata. Spanie jej spaniel od pierwszej nocy bylo inne. Corka miala kolke przez 3 miesiace plakala od okolo 19.30 do polnocy, probowalismy wszystkich rzeczy, sluchanie odglosow odkurzacza czy masaze itd. Po 7 miesiacach postawiono diagnoze o refluksie, do tej pory corka jest na leczeniu. Dodam iz corka ma jeszcze zaburzenia sensoryczne(mielismy problem z ubieraniem spodni jednej zimy, dzis nie czesze wlosow) oraz high need baby. Ale teraz do spania nasza corka nie spala dluzej niz 20 min w ciagu dnia przez pierwsze miesiace, Przez pierwsze miesiace spala tylko na mnie tak aby kwas nie podchodzil jej do gardla, to w trakcie nocy. Przestala sypiac w dzien jak miala 2 lata. W nocy spi z zapalonym swiatlem, takim srednim. Byl czas ze sapalam z nia w nocy wtedy nauczylam ja jak sie zasypia bo miala z tym problem (zajrzyj na high need babys). Pod koniec ostatniego roku nauczylam ja zasypiac sama, jednak wciaz nam sie wybudza w nocy I tak dobra noc to 1 pobudka, zla noc to 3 lub 4 pobudki. Musze przyznac iz spanie z nia jest nie mozliwe poniewaz sie rusza duzo, kopie czy kladzie palce na buzie, z tego wzgledu wolimy ja odprowadzac do lozka. O ile rozumiem aby dawac dziecku poczucie bezpieczenstwa to jestem na etapie iz od 4 lat nie przespalam ciurkiem 8 godzin. Mieszkamy sami nie mam mozliwosci podeslania corki do babci czy cioci. Dlatego znalazlam sie w punkcie iz moje zdrowie fizyczne I psychiczne potrzebuje tego aby moja corka zrozumiala iz nie moze wyrzadzac mi krzywdy.

  21. Kiedyś uważałam, że to śmieszne. Bo się przecież śpi, no to śpi co tu więcej zrobić? Ale z czasem, jak zaczęłam czytać i analizować swoje życie i sen. To to faktycznie nabrało do mnie sensu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *