Zintegrowany mózg – zintegrowane dziecko

zintegrowane_dziecko

„Zintegrowany mózg – zintegrowane dziecko. 12 rewolucyjnych strategii kształtujących umysł twojego dziecka” Daniel J. Siegel, Tina Payne Bryson (wyd. Rebis 2013)

Są takie książki, które – wiem to od pierwszych stron – stają się dla mnie kluczowe.
Tak było wieki temu z „W głębi kontinuum” J. Liedloff.
I z „Rodzicielstwem przez zabawę” Cohena.
Podobnie jest z tą.

Zresztą, aby być szczerą – jestem fanką Siegla. Zaraziła mnie nim Agnieszka Stein (nie wiem, czy ona jest fanką, ale ona mi go objawiła).
I chociaż z wypiekami na twarzy pochłaniałam jego najmniej przystępną chyba książkę „Rozwój umysłu. Jak stajemy się tym, kim jesteśmy”, jak również kontrowersyjne w moim odczuciu „Grzeczne dziecko”, to dopiero „Zintegrowany mózg – zintegrowane dziecko” dało efekt WOW.
Przede wszystkim dlatego, że – mimo iż nie zawiera praktycznie nic, czego bym wcześniej nie wiedziała (jeśli ktoś przebrnie przez „Rozwój umysłu”, niewiele go chyba zaskoczy;) – daje mnóstwo wskazówek, jak podać tę wiedzę dalej. Dzieciom.
Bo jeśli pochylamy się nad ich emocjami, to z wielkim prawdopodobieństwem w którymś momencie techniki typu „nazwij i przytul” okażą się niewystarczające.
A Siegel przynosi w darze wiele innych technik. Takich, które realnie mogą pomóc dzieciom zrozumieć to, co się z nimi dzieje, i poradzić sobie w trudnych sytuacjach.
I to dzieciom w niemal każdym wieku.

Co ciekawe, miłość do Siegla sprawiła, że po raz chyba pierwszy w książce rodzicielskiej nic a nic nie przeszkadzają mi komiksowe streszczenia omawianych treści. Wręcz przeciwnie, zgrabnie podsumowują dany rozdział – nawet nie tyle dla rodziców, co dla dzieci.
Rodzice zaś znajdą fragmenty adresowane wyłącznie dla siebie. Na końcu każdego rozdziału znajdziemy część zatytułowaną „Kolej na nas” – zachęcającą do osobistego przepracowania poruszanych aspektów.

Reasumując: książka dla wszystkich. Zaawansowanych i początkujących w rozwijaniu umiejętności radzenia sobie z emocjami. Dużych i małych.
Specjalistów i laików.

I na mojej półce zostanie, jako jedna z niewielu.

Powrót do poprzedniej strony