Wasze Wspierające Historie #6

Market. Mój 3 latek Henio siedzi w wózku na zakupy, ogląda, komentuje, dopytuje „co to”, „do czego”…, pomaga mi wkładać rzeczy do wózka. Henio już trochę zniecierpliwiony. Niestety, przez przypadek trafiamy wtedy w alejkę z samochodzikami. Dla takiego fana czterokołowców jak on to wprost wymarzone miejsce. Wysiada z wózka, ogląda, komentuje który samochód kupimy po czym wybiera kilka egzemplarzy i wkłada do wózka. Czułam że nadchodzi ciężki moment. Mały zniecierpliwiony zakupami, zmęczony a jednocześnie podekscytowany autkami i ja która musi mu powiedzieć że ich nie kupimy.

Wówczas postanowiłam wdrożyć zaczytany u Ciebie na blogu „sposób” na fantazjowanie. Zaczęłam wytłumaczeniem Heńkowi, że nie przyszliśmy do sklepu kupować samochodzików (pojawiła się poddenerwowana mina). Ale te samochodziki są naprawdę fajne, też mi się podobają, są czerwone, takie jak lubisz wiec kiedy będziemy mieli dużo pieniędzy kupimy te samochody, nawet więcej bo przecież chcielibyśmy mieć bardzo dużo czerwonych wozów… Atmosfera się rozluźniła. Pokazywaliśmy sobie na półce które samochody nam się podobają, i tak przeszliśmy alejką do kasy, wcześniej odkładając bez protestów samochodziki na półkę.

Kilka razy zastosowałam takie „fantazjowanie” jako metodę przekonywania mojego smyka do porzucenia zamiaru kupna czegoś. Skutkowało. Zastanawiam się tylko czy w takiej sytuacji Henio nie zapamiętuje, nie kumuluje tych sytuacji i nie buduje obrazu, że mama obiecuje, świetnie fantazjuje ale nie spełnia moich oczekiwań… A może niebawem pojawi się pytanie kiedy będę miała dużo pieniędzy?

Magda

 
PRZECZYTAJ POZOSTAŁE HISTORIE