Wasze Wspierające Historie #5

Byliśmy na rodzinnym spacerze nad Wisłą na Bulwarze. Trafiliśmy w okolice tzw. miejskiej plaży. A na plaży wiadomo, jak to na plaży – dużo piasku i… szaleństwo. Córeczka (2,5 roku) rzuciła się na piasek, zaczęła się bawić, tarzać itp. „Radocha” pełna.

Po dłuższej chwili chcieliśmy już stamtąd pójść. Mała jednak nie podzielała naszej chęci wyjścia. Wszelkie zachęty ze strony męża i mojej nie działały. Nie chciała wychodzić. Słowo „nie” zaczęło gwałtownie przybierać na mocy i Mała zaczęła popłakiwać. Zaproponowałam zabawę: „chodź, poskaczemy po chmurach! Ja skoczę na tamtą dużą chmurę, a Ty?”- zawołałam. Chwyciło, Mała wkręciła się w zabawę. Wyszła z plaży. Głośno krzyczałyśmy, którą chmurę wybieramy. Córeczka „zapraszała” mnie lub męża na „swoją” chmurę albo doskakiwała na którąś z „naszych” chmur. Śmiechu było co nie miara. W ten sposób doszliśmy do przystanku tramwajowego.

Córeczka zapamiętała zabawę i teraz od czasu do czasu sama inicjuje „skakanie po chmurach” .

Kamila

 
PRZECZYTAJ POZOSTAŁE HISTORIE