Wasze Wspierające Historie #3

Dziecięce smutki… kto ich nie zna…

I do moich dwóch dwa szkraby, Pata i Ulki, przychodzą Smutki…
bo rano trzeba wstać do przedszkola… bo nie ma kolejnej bajki…
bo nie dostałem zabawki, słodycza… bo pokłóciłem się w przedszkolu
z kolegą… bo… Powodów zawsze mnóstwo… I pewnie, że smutek jest uczuciem, które dziecko poznać powinno… Jednak co zrobić, by nie trwał wiecznie? By smętną miną zastąpić uśmiechem…

Kilka miesięcy temu w drodze z przedszkola zacząłem rozmawiać
z Patem o jego Smutku i jakoś tak zacząłem go pytać jak ten Smutek wygląda? Czy ma łapki czy rączki i nóżki? Ile ich jest? Jaki ma ogonek: długi czy krótki? Jaki ma nos: mały czy duży? Jakie ma uszy, oczy, futerko… Kilkanaście pytań i odpowiedzi… i Smutek ustępował a po ostatnim pytaniu zniknął… Bo okazało się, że jest taki milusi…
A na twarzy Pata pojawił się uśmiech… Myślałem wtedy, że raz się udało ale to nie zadziała następnym razem. Zadziałało i działa do dziś…:-)

Podobnie z Ulką. Z tym, że u niej na koniec , gdy już wiemy prawie wszystko o wyglądzie Smutka zawsze pojawia się pytanie o jego wąsy: jakiego są koloru? I zawsze pada odpowiedź: „fioletowe i różowe”…
I zawsze gdy to mówi na jej twarzy pojawia się cudny uśmiech.
Robert

 
PRZECZYTAJ POZOSTAŁE HISTORIE