Za kulisami, czyli jak powstawało moje najnowsze dziecko

Pomysł na kurs zaczął kiełkować we mnie kilka lat temu; wtedy jeszcze nie wiedziałam, że coś tam sobie kiełkuje, ale to zupełnie nie przeszkadzało procesowi. Myślę, że konkretnym momentem startu było moje spotkanie ze znajomym, który ogromnie doceniał moją pracę i namawiał usilnie, by znaleźć formę, która umożliwiłaby dawanie światu tego, co daję, szerzej i docierając w takie jego zakątki, w które fizycznie dotrzeć nie zawsze mogę.

(więcej…)

Czytaj więcej